O tym się mówi

„Jesteś szalona" leciało, gdy poznałem prawdę o zdradzie. Wstrząsający list czytelnika do redakcji

„Jesteś szalona" leciało, gdy poznałem prawdę o zdradzie. Wstrząsający list czytelnika do redakcji
Dodaj nas do ulubionych w Google
Zgłoś błąd

„Jesteś szalona" poleciało z sali, gdy na parkingu poznał prawdę o zdradzie. Wstrząsający list czytelnika o rozstaniu i piosence, która przyniosła mu ulgę.

Reklama

Ten list czytelnik podpisał tylko imieniem i prosił, żeby niczego nie zmieniać. Uszanowaliśmy to. Publikujemy w formie, w jakiej do nas trafił.

Piszę do was, bo od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, że tę historię powinienem komuś opowiedzieć, a nie mam komu. Kolegom głupio, rodzinie tym bardziej. A może ktoś to przeczyta i mu się przyda, bo sam kiedyś czytałem podobne rzeczy i pomagało mi to bardziej, niż się teraz przyznaję.

Reklama

Sześć lat i sala zaklepana na wrzesień

Byliśmy razem sześć lat. Poznaliśmy się jeszcze na studiach, ona była o rok niżej, i od pierwszego roku wszyscy mówili, że jesteśmy stworzeni dla siebie. Sam w to wierzyłem. Po studiach wzięliśmy razem mieszkanie na wynajem w Kielcach, kupiliśmy używane auto, zaczęliśmy odkładać na wesele. Mieliśmy już nawet salę zaklepaną na wrzesień, zaliczka wpłacona, lista gości rozpisana. Wydawało mi się, że mam wszystko poukładane, że po prostu idziemy dalej tą samą drogą, którą szliśmy od sześciu lat.

Telefon pod stołem

Prawdę poznałem głupio i przypadkiem, na weselu kolegi z pracy. Siedzieliśmy przy stole, trwała ta część wieczoru, kiedy wszyscy już się dobrze bawią, a ja zauważyłem, że ona pisze do kogoś pod stołem i zasłania ekran telefonu dłonią. Nic bym może z tego nie wywnioskował, bo przecież każdy pisze na weselu esemesy. Ale ona, jak zobaczyła, że patrzę, tak szybko schowała telefon do torebki i tak dziwnie się zaczerwieniła, że coś mnie tknęło. Poszła potem do toalety, a telefon zostawiła. Wiem, że tak się nie robi, że grzebanie w cudzym telefonie to nie jest w porządku. Ale coś mnie pchnęło. I zobaczyłem wszystko. Rozmowy ciągnące się od miesięcy. Z kim, gdzie, kiedy. Wszystko.

Reklama

„Jesteś szalona"

Nie pamiętam, jak wstałem od stołu. Pamiętam tylko, że musiałem wyjść, bo zrobiło mi się gorąco i miałem wrażenie, że zaraz się uduszę w tej sali pełnej roześmianych ludzi. Wyszedłem na parking, żeby zapalić, chociaż rzuciłem palenie dwa lata wcześniej. Ktoś zostawił mi papierosa, zapaliłem drżącymi rękami. I wtedy z sali, przez uchylone drzwi, doszła do mnie muzyka. Didżej puścił „Jesteś szalona". Ten kawałek, który słyszałem tysiąc razy, na każdej imprezie, na każdym weselu, którego już nawet nie słuchałem świadomie, bo był po prostu tłem całego mojego dorosłego życia.

I nagle usłyszałem go pierwszy raz naprawdę. Bo cały ten refren jest o kobiecie, która odchodzi z uśmiechem, jakby nigdy nic, o człowieku, który mówi jej wprost, że dość, że koniec ze śnieniem. Stałem na tym parkingu z papierosem, słuchałem, i po raz pierwszy od godziny przestało mi się trząść w środku. Zrobiło się dziwnie spokojnie. Jakby ktoś mi tą starą, ogłupiałą disco polową piosenką powiedział prosto w twarz to, czego sam nie umiałem sobie powiedzieć. Że mam prawo się na to nie godzić. Że nie muszę udawać, że nie widziałem.

Reklama

Nie było awantury. To chyba najdziwniejsze w całej tej historii. Wróciłem do sali, doczekałem końca wesela, odwiozłem ją do domu, a rano powiedziałem spokojnie, że wiem i że to koniec. Płakała, tłumaczyła, że to nic nie znaczyło, że to był błąd. Może i był. Ale ja już wiedziałem, stojąc wcześniej na tym parkingu, że sam siebie nie oszukam. Odwołaliśmy salę. Straciłem zaliczkę. Wyprowadziłem się do wynajętej kawalerki i przez pierwsze miesiące było naprawdę ciężko, nie będę udawał twardziela.

Rok później

Minął od tamtej pory rok z okładem. Nie twierdzę, że piosenka mnie uratowała, bo to by zabrzmiało głupio i nieprawdziwie. Uratowałem się sam, z pomocą paru dobrych ludzi i odrobiny czasu. Ale nauczyłem się jednej rzeczy: że czasem prawda przychodzi do ciebie nie od terapeuty i nie od przyjaciela, tylko z głośnika na cudzym weselu, w najbardziej niespodziewanym momencie, i wystarczy, że raz naprawdę jej posłuchasz. Dziś, kiedy gdzieś leci „Jesteś szalona", nie robi mi się przykro. Robi mi się dziwnie lekko. Jakbym słyszał starego znajomego, który kiedyś wyświadczył mi przysługę, choć wcale o to nie prosiłem.

Marek, 34 lata, z okolic Kielc

Jesteś szalona" to jeden z największych przebojów w historii gatunku, spopularyzowany w 1997 roku przez zespół Boys Marcina Millera, choć pierwotnie utwór napisał i wykonał Janusz Konopla z formacji Mirage. Na liście przebojów programu Disco Polo Live piosenka utrzymywała się rekordowe 91 tygodni*, a w plebiscycie Polo TV została uznana za największy hit wszech czasów disco polo.*

Oceń artykuł 1 reakcja
Zobacz TOP 20 disco polo
Data publikacji:
Autor:
Dziennikarz muzyczny i redaktor naczelny Disco-Polo.info. W branży disco polo od 2012 roku. Publikuje również wybranie artykuły na Onet.pl oraz WP.pl
Google News Facebook Instagram YouTube TikTok
Udostępnij:
Boys
Boys Strona zespołu, artykuły, teledyski i najważniejsze informacje. Wszystko o Boys