Marcin Miller, wokalista i lider zespołu Boys, odniósł się do propozycji startu we freak fightach. Piosenkarz przyznał w podcaście u Szalonego Reportera, że organizatorzy jednej z federacji faktycznie się z nim kontaktowali, ale ofertę odrzucił. Przy okazji zdradził, jakie pieniądze pojawiły się w rozmowie, i opowiedział, jak na cały pomysł zareagowała jego żona.
Marcin Miller o propozycji z freak fightów
Wokalista nie owijał w bawełnę. Potwierdził, że telefon w sprawie walki rzeczywiście był, a na stole pojawiła się konkretna kwota. Miller odwołał się też do zarobków, jakie w tym środowisku potrafią osiągać najbardziej rozpoznawalne postacie, mówiąc o sumach idących w miliony. Sam jednak od razu ostudził temat.
„- Tak, dzwonili do mnie. No bo jest, tak odmówiłem. Wcześniej coś powiedzieli, że tam 100 tysięcy, czy coś tam... Tylko, że wiesz, ja się znam na tym i znam ludzi, nie? Niektórzy tam potrafią wyciągnąć nawet do... Znaczy ogólnie z tego biznesu można tam do 30 milionów, nawet i więcej, nie? No to ja tak do żony zażartowałem. Mówię, kochanie, a może jak już tam kariera będzie mijała, to tam do freak fightów pójdę się pobić za 20 milionów. A ona tak popatrzyła na mnie. To weź sobie te pieniądze i niech ci oklepią ten ryj w tej klatce, tylko do domu już nie wracaj. Tak, wiesz, nie ma opcji !"
Z wypowiedzi jasno wynika, że Marcin Miller temat freak fightów traktuje z dużym dystansem. Żart o odłożeniu walki na moment, „gdy kariera będzie mijała", szybko został przez artystę zamknięty. Sam podkreślił, że dobrze zna to środowisko i wie, jak takie starcia wyglądają od kuluarowej strony.
Reakcja żony przesądziła sprawę
Największą uwagę zwróciła odpowiedź żony piosenkarza. To właśnie jej reakcja, przytoczona przez Millera dosłownie, ostatecznie zamknęła dyskusję o ewentualnym starcie w klatce. Wokalista sam przyznał wprost, że w jego przypadku nie ma opcji na udział we freak fightach.
Warto dodać, że Miller nie jest pierwszą osobą ze świata disco polo, wokół której pojawiały się spekulacje o freak fightach. Federacje od dłuższego czasu sięgają po rozpoznawalne twarze z branży muzycznej i rozrywkowej, licząc na zainteresowanie widzów. W tym przypadku propozycja spotkała się jednak z jednoznaczną odmową.
Zespół Boys to jedna z najbardziej rozpoznawalnych formacji na polskiej scenie disco polo, działająca od początku lat 90. Na jej czele od lat stoi Marcin Miller, którego głos kojarzą kolejne pokolenia słuchaczy. Grupa ma na koncie utwory, które na stałe weszły do kanonu gatunku, z „Jesteś szalona" na czele.
Więcej wypowiedzi Marcina Millera znajdziesz w podcaście u Szalonego Reportera.


