27 maja Marcin Miller obchodził 56. urodziny, ale o świętowaniu nie było mowy w typowym tego słowa znaczeniu. Wokalista zespołu Boys od lat zmaga się z poważnymi problemami kręgosłupa, które utrudniają mu codzienne funkcjonowanie. Mimo bólu nie zamierza schodzić ze sceny i wciąż jeździ w trasy koncertowe po całej Polsce.
W rozmowie z "Faktem" muzyk otwarcie opowiedział o swoim stanie zdrowia. Diagnoza brzmi: przepuklina trzech kręgów. Schorzenie regularnie się odnawia, a z każdym rokiem dolegliwości stają się dokuczliwsze. Wokalista przyznał, że wystarczy jedno niefortunne szarpnięcie, by sytuacja się pogorszyła.
Codzienność wokalisty Boys to walka z bólem
Lider zespołu Boys nie ukrywa, że najprostsze czynności potrafią sprawić mu prawdziwą katuszę. Każde wstawanie, kichnięcie czy nawet kaszel powodują ostry ból.
Mam przepuklinę trzech kręgów i to się odnawia. Z wiekiem niestety kręgi już są tak poprzecierane, że wystarczy jedno szarpnięcie i pójdzie. Każdy ucisk, każde wstanie, kaszel, to wszystko boli niesamowicie. Nie można kichnąć, tragedia
Muzyk korzysta z prywatnej opieki medycznej, bo czas gra tu kluczową rolę. Rehabilitacja stała się jego stałym punktem tygodnia - bywa, że odbywa ją niemal codziennie. Lekarze sugerują operację, ale Marcin Miller balansuje pomiędzy zaleceniami medyków a napiętym grafikiem koncertowym.
Rehabilitacja, sterydy i koncerty mimo wszystko
Rok temu muzyk przeszedł zabieg w jednej z lubelskich klinik. Specjaliści wstrzyknęli mu steryd bezpośrednio w bolące miejsce. Interwencja trwała zaledwie dwadzieścia minut, po jednej nocy obserwacji wokalista mógł wrócić do domu. Problem w tym, że ulga jest tylko chwilowa, a powroty na scenę i nieustanne podróże skutecznie niweczą efekty leczenia.
Bardzo muszę uważać, ale jest o wiele lepiej niż wcześniej. Wiąże się to jednak z olbrzymią pracą. Mam rehabilitację prawie codziennie
Wokalista podkreśla, że w walce ze schorzeniem wydał już fortunę. Mimo to nie żałuje ani złotówki - inwestycja w zdrowie pozwoliła mu utrzymać aktywność zawodową i nie poddać się chorobie. Dba też o dietę i kondycję fizyczną, bo bez tego powrót na scenę byłby niemożliwy.
Marcin Miller stoi na czele zespołu Boys od 1991 roku i przez ponad trzy dekady zbudował status jednej z największych gwiazd polskiej sceny rozrywkowej. Grupa wylansowała takie przeboje jak "Jesteś szalona" czy "Łobuz". Prywatnie wokalista od ponad trzydziestu pięciu lat tworzy związek z żoną Anną, z którą doczekał się dwóch synów i wnuka. Bliscy są jego największym wsparciem w codziennej walce z chorobą.
Fani trzymają kciuki za szybki powrót Marcina do pełni sił.

