Skolim zdradził, czym naprawdę chciał się zajmować zanim podbił scenę disco. Fani nie kryją zaskoczenia!
Na scenie czuje się jak ryba w wodzie, jego utwory biją rekordy popularności, a fani dosłownie walczą o bilety na koncerty. Dziś Skolim to niekwestionowany ulubieniec publiczności, którego utwory królują na największych imprezach w całej Polsce. Jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę, że droga, jaką przeszedł, zanim stanął na wielkiej scenie, była zupełnie inna, niż mogliby przypuszczać nawet najwierniejsi sympatycy. Co ciekawe, to, co robił przed wejściem w świat disco, mogłoby zaskoczyć niejednego.
Dla większości fanów Skolim, a właściwie Konrad Skolimowski, to przede wszystkim autor przebojów, które od lat podbijają listy przebojów i parkiety dyskotek. Jednak zanim stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów disco, rozważał zupełnie inną karierę – i to w branży, która z muzyką nie miała nic wspólnego.
Jak sam przyznał w rozmowie z Radiem ESKA, zdecydował się na studia na kierunku stosunki międzynarodowe. Mimo że nie ukończył uczelni, nie żałuje tego etapu swojego życia. Jak podkreśla, wyniósł z tego doświadczenia bardzo wiele – poszerzył swój zasób słownictwa, nauczył się większej samodyscypliny, a także spojrzał na świat z szerszej perspektywy. Wszystko to okazało się bezcenne nie tylko w codziennym życiu, ale i podczas licznych występów na scenie. Co ciekawe, w jednym z odcinków popularnego programu śniadaniowego „Pytanie na śniadanie”, Skolim pojawił się jako... ekspert od stosunków międzynarodowych! To pokazuje, że mimo iż nie kontynuował kariery naukowej, tematyka nadal jest mu bliska.
Prawdziwy przełom w jego karierze nastąpił, gdy na rynku pojawił się utwór „Wyglądasz idealnie”. To właśnie ten numer sprawił, że Konrad Skolimowski z dnia na dzień stał się pełnoprawną gwiazdą disco. Od tamtej pory nie zwalnia tempa. Kolejne utwory z miejsca podbijają serca słuchaczy, a każdy koncert przyciąga tłumy wiernych fanów.
Oprócz kariery muzycznej, Skolim zyskał także rozpoznawalność dzięki serialowi „Barwy szczęścia”, w którym wciela się w postać Patryka. Balansowanie między planem zdjęciowym a sceną muzyczną to nie lada wyzwanie, ale wokalista udowodnił, że potrafi doskonale łączyć obie pasje. Nic dziwnego, że w tak napiętym grafiku zabrakło już miejsca na studia. Skolim jednak nie żałuje podjętej decyzji – jak sam przyznaje, każda zdobyta wiedza prędzej czy później się przydaje.
Chociaż wielu uważa, że osiągnął już bardzo wiele, Skolim sam podkreśla, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – ani w muzyce, ani w innych dziedzinach życia. Fani, którzy od początku śledzą jego karierę, doskonale wiedzą, że to artysta, który nie boi się wyzwań i potrafi zaskoczyć. W wywiadach nie wyklucza, że kiedyś być może wróci jeszcze do nauki.
Na razie jednak priorytetem pozostaje scena i tworzenie kolejnych utworów, które, jak dotychczas, mają szansę z miejsca stać się przebojami. Jego historia pokazuje, że droga do sukcesu nie zawsze musi prowadzić utartym szlakiem, a czasem warto zaufać intuicji i sięgnąć po marzenia, nawet jeśli nie są one zgodne z pierwotnym planem.