O tym się mówi

„Przez twe oczy zielone" na naszym weselu. Wzruszający list o miłości, która trwa już jedenaście lat

„Przez twe oczy zielone" na naszym weselu. Wzruszający list o miłości, która trwa już jedenaście lat
Dodaj nas w Google
Zgłoś błąd

Wstydziła się zielonych oczu, aż na sylwestrze usłyszała „Przez twe oczy zielone". Wzruszający list o miłości, która trwa już jedenaście lat.

Reklama

Pani Grażyna napisała do nas po naszym cyklu o weselnych przebojach. Jej list o miłości, która trwa jedenaście lat, wzruszył całą redakcję. Dziękujemy i publikujemy.

Mam zielone oczy i - powiem wam szczerze - przez całe dzieciństwo i młodość ich nie znosiłam. W szkole dzieci potrafią być okrutne, a mnie wołali „kocica" albo „żaba", bo taki mieli dowcip. Marzyłam o niebieskich oczach jak koleżanki, o brązowych jak z reklamy, o jakichkolwiek innych niż te moje. Mama zawsze powtarzała, że mam piękne oczy, ale która córka wierzy w takich sprawach własnej mamie. Wyrosłam więc na dziewczynę, która na zdjęciach patrzyła w bok albo spuszczała wzrok, żeby tylko nie było widać tych zielonych oczu.

Reklama

„Przez twe oczy zielone" na remizowym sylwestrze

A potem przyszedł sylwester, ten jeden konkretny, jedenaście lat temu. Zabawa była w remizie u nas, bo wtedy jeszcze robiło się takie prawdziwe sylwestry dla całej wsi, nie to co teraz. Poszłam z koleżankami, bez większego entuzjazmu, w sukience pożyczonej od siostry. I przy jednym ze stołów siedział on. Piotr. Znałam go z widzenia, bo pracował w sąsiedniej miejscowości, ale nigdy wcześniej nie zamieniliśmy słowa. Tego wieczoru cały czas czułam na sobie jego wzrok, ale byłam pewna, że patrzy na którąś z moich koleżanek, bo przecież nie na mnie.

Grali różne rzeczy tamtej nocy, ale koło północy didżej puścił „Przez twe oczy zielone". I wtedy Piotr wstał od swojego stołu, przeszedł przez całą salę, stanął przede mną i powiedział coś, czego nie zapomnę do końca życia. Powiedział, że jak usłyszał tę piosenkę, to pomyślał, że jest napisana specjalnie o mnie. O moich oczach. Wiem, wiem, że to najstarszy tekst na podryw pod słońcem, że pewnie mówił to już niejednej. Ale na mnie, na dziewczynie, która przez dwadzieścia parę lat wstydziła się własnych oczu, to zadziałało jak nic wcześniej. Bo pierwszy raz ktoś powiedział mi, że to, czego się wstydzę, jest piękne. I to jeszcze przy całej sali.

Reklama

Nasz pierwszy taniec

Tańczyliśmy razem tę piosenkę, potem następną i jeszcze następną. Odprowadził mnie nad ranem do domu przez cały ten śnieg, marzły nam nogi, a i tak szliśmy najdłuższą możliwą drogą. Rok później braliśmy ślub. I chyba nie muszę wam mówić, jaki utwór poszedł na nasz pierwszy taniec, prawda. Kiedy poleciało „Przez twe oczy zielone", Piotr, zamiast tańczyć jak człowiek, śpiewał mi prosto do ucha, strasznie przy tym fałszując, bo słuchu nie ma za grosz. I tak zostało już na zawsze.

Nasze dzieci, a mamy trójkę, wychowały się na tym, że jak tylko na jakiejkolwiek imprezie rodzinnej didżej albo kapela zagra tę piosenkę, ich rodzice bez słowa wstają i idą na parkiet. Że tata bierze mamę za rękę i śpiewa jej do ucha, dalej fałszując przez te wszystkie lata, a dzieciaki umierają ze wstydu i z rozczulenia jednocześnie. Nasza najstarsza, dziewięcioletnia, powiedziała mi niedawno z całą powagą, że jak będzie miała własne wesele, to chce dokładnie taki pierwszy taniec jak my. Rozpłakałam się w kuchni jak bóbr.

Szpitalny pokój

Był taki rok, że o mało wszystkiego nie straciliśmy. Piotr trafił do szpitala, poważna sprawa, przez kilka tygodni nie wiedzieliśmy, co będzie dalej. Siedziałam wtedy przy jego łóżku, on jeszcze słaby, podłączony do tych wszystkich rurek, a ja, żeby jakoś rozładować to całe napięcie, zaczęłam mu cicho nucić „Przez twe oczy zielone". Fałszując, tak samo jak on zawsze fałszuje, żeby go rozśmieszyć. I on, słaby jak niemowlę, uśmiechnął się pierwszy raz od tygodnia i wyszeptał, że jak wyjdzie, to jeszcze mnie z tą piosenką na niejednym weselu zmęczy. I dotrzymał słowa. Wyszedł, wydobrzał, i faktycznie zmęczył. Do dziś ta nasza piosenka to nie tylko wesele i pierwszy taniec. To także tamten szpitalny pokój i chwila, w której oboje zrozumieliśmy, ile dla siebie znaczymy.

W tym roku będzie nasza dziesiąta rocznica ślubu. Piotr dalej fałszuje, ja dalej mam te swoje zielone oczy, których już od dawna nie chcę zamieniać na żadne inne. Nie mieliśmy łatwego życia, bywały choroby, bywały kłopoty z pieniędzmi, były momenty, kiedy oboje byliśmy zmęczeni sobą i wszystkim. Ale zawsze jakoś wracaliśmy do siebie. Piszę to dlatego, że dziś młodzi szukają wielkich znaków, fajerwerków, wielkich gestów jak z filmów. A czasem naprawdę wystarczy jedna piosenka w odpowiednim momencie i jeden człowiek, który powie ci, że to, czego się wstydzisz, jest w tobie najpiękniejsze.

Grażyna, 44 lata, spod Tarnowa

Przez twe oczy zielone" to singiel zespołu Akcent wydany 2 stycznia 2014 roku, którego autorami są Marek i Marzanna Zrajkowscy, a wokal należy do Zenona Martyniuka. Teledysk do utworu przekroczył 100 mln wyświetleń już w 2017 roku, stając się jednym z najpopularniejszych polskich klipów w historii serwisu. Dziś licznik pokazuje ponad 218 milionów! 

Oceń artykuł Bądź pierwszy!
Zobacz TOP 20 disco polo
Data publikacji:
Autor:
Dziennikarz muzyczny i redaktor naczelny Disco-Polo.info. W branży disco polo od 2012 roku. Publikuje również wybranie artykuły na Onet.pl oraz WP.pl
Google News Facebook Instagram YouTube TikTok
Akcent
Akcent Strona zespołu, artykuły, teledyski i najważniejsze informacje. Wszystko o Akcent