Kordian, czyli Wacław Cieślik pochodzący z Żeleźnikowej Wielkiej, od lat należy do rozpoznawalnych postaci sceny disco polo. Artysta zdobył popularność dzięki utworom takim jak „Dziewczyna z gór”, „Moja miła” czy „Ja nie jestem milionerem”, które regularnie pojawiają się na koncertach i imprezach tanecznych w całej Polsce. Wokół muzyka zgromadziła się duża grupa słuchaczy, którzy śledzą jego działalność również w mediach społecznościowych. Właśnie tam coraz częściej dochodzi jednak do sytuacji, które budzą poważne obawy.
W ostatnim czasie wokalista zwrócił uwagę na problem, z którym zmaga się już od kilku lat. Chodzi o osoby podszywające się pod niego w internecie i wykorzystujące jego wizerunek do wyłudzania pieniędzy. Fałszywe profile wykorzystują zdjęcia artysty i prowadzą rozmowy z osobami przekonanymi, że korespondują bezpośrednio z muzykiem.
Kobieta z Tarnowa straciła około 10 tysięcy złotych
O jednym z najnowszych przypadków Kordian poinformował w swoich mediach społecznościowych. Pod dom artysty przyjechała kobieta z Tarnowa, która była przekonana, że od dłuższego czasu prowadzi prywatną korespondencję z piosenkarzem. Według relacji, kontakt w sieci trwał miesiącami, a rozmowy stopniowo przerodziły się w deklaracje uczuć.
W pewnym momencie pojawiły się prośby o pieniądze. Kobieta uwierzyła, że pomaga artyście i ostatecznie wysłała około 10 000 złotych. Dopiero gdy zdecydowała się spotkać z nim osobiście, okazało się, że padła ofiarą oszustwa.
„Tak naprawdę to tego typu sytuacje nie dzieją się od roku czy dwóch. Mam z tym do czynienia od kilku lat. Pojawiają się fikcyjne profile w mediach społecznościowych, kradzione są moje zdjęcia, a jak się okazuje, często za tym stoją osoby z innych krajów, czasem nawet z innych kontynentów. Chodzi o jedno: zwabić moich wiernych fanów i przekonać ich, że rozmawiają bezpośrednio ze mną. Potem pojawiają się prośby o różne opłaty, przesyłanie pieniędzy na konkretne cele. Wszystko to są oszustwa” – mówi Wacław Cieślik, znany jako Kordian, w rozmowie z redakcją DTS24.
Kordian apeluje o ostrożność w sieci
Artysta podkreśla, że zgłoszenia dotyczące takich sytuacji trafiają na policję, jednak w wielu przypadkach jest już za późno, ponieważ pieniądze zostały wcześniej przekazane oszustom. Proceder potrafi trwać tygodniami, a nawet miesiącami, zanim poszkodowana osoba zorientuje się, że koresponduje z kimś podszywającym się pod muzyka.
„To boli. Ludzie ufają, wierzą w dobre intencje, a nagle okazuje się, że zostali wykorzystani. Dlatego apeluję o ostrożność. Mam tylko jedno oficjalne konto, zweryfikowane niebieskim znaczkiem. Wszystkie inne są fałszywe. Nie proszę moich fanów o pieniądze, nie składam dziwnych propozycji, nie wchodzę w takie gry. A mimo to dowiaduję się o próbach manipulacji”.
Według muzyka kluczowe jest sprawdzanie, czy konto w mediach społecznościowych jest oficjalne i zweryfikowane. W przeciwnym razie rozmowa może prowadzić do sytuacji podobnych do tej, która zakończyła się utratą około 10 tysięcy złotych.

