Zespół Nokaut od lat cieszy się dużą popularnością w świecie muzyki disco polo. Formacja kierowana przez Przemysława Gilewicza ma na koncie wiele znanych utworów, które zdobyły tysiące wyświetleń i trafiły na największe taneczne listy przebojów. Piosenki takie jak „Na koniec świata”, „Tak czy nie” czy „Antidotum” przyniosły grupie rozpoznawalność i liczne występy koncertowe w całej Polsce. Lider zespołu znany jest ze scenicznej charyzmy i pozytywnej energii, jednak tym razem życie napisało wyjątkowo trudny scenariusz.
Pożar w Brzeźnie Lubelskim. W akcji kilka zastępów straży pożarnej
Jak ustaliła nasza redakcja, w rodzinnej miejscowości wokalisty Brzeźno Lubelskie doszło do poważnego pożaru. Z ogniem walczyło kilka jednostek straży pożarnej. Płomienie objęły budynek stojący na posesji rodziny artysty. Akcja gaśnicza trwała wiele godzin i zakończyła się dopiero nad ranem.
Informację o zdarzeniu potwierdził sam Przemysław Gilewicz w rozmowie wyłącznie dla disco-polo.info. Wokalista przekazał, że na szczęście nikt nie ucierpiał, ale emocje towarzyszące całej sytuacji były ogromne.
„Wszyscy cali, tylko majtek. Tylko dom, który był opuszczony, w zasadzie służył za magazyn. Drugi ocalał” – powiedział lider zespołu Nokaut w rozmowie z naszą redakcją.
Budynek, w którym wybuchł pożar, nie był już użytkowany na co dzień, jednak znajdowały się w nim pamiątki rodzinne oraz przedmioty o dużej wartości sentymentalnej.
Przemysław Gilewicz ujawnia szczegóły tragedii
Jak wynika z ustaleń, prawdopodobną przyczyną pożaru była awaria pieca. Ogień szybko rozprzestrzenił się po starym, drewnianym domu, a strażacy mimo natychmiastowej reakcji nie zdołali uratować obiektu. Zniszczenia są bardzo poważne.
Wokalista zespołu Nokaut przyznał w rozmowie z disco-polo.info, że zniszczony budynek był domem jego dziadka.
„To był dom mojego dziadka. 90 lat tam mieszkał” – wyznał artysta.
Jak dodał, choć nieruchomość od dłuższego czasu pełniła funkcję magazynu, dla całej rodziny była symbolem historii i wspomnień z dzieciństwa. W budynku znajdowały się tam narzędzia budowlane o znacznej wartości.
„Do zburzenia, ale nerwów masa” – przekazał w emocjonalnym wyznaniu tylko dla naszego portalu.
Pożar w Brzeźnie Lubelskim był ogromnym ciosem dla rodziny muzyka, jednak najważniejsze, że nikomu nic się nie stało. Artysta podkreślił, że pomoc sąsiadów i szybka reakcja służb zapobiegły rozprzestrzenieniu się ognia na drugi budynek.
Tragiczny pożar pokazuje, jak kruche potrafią być miejsca, z którymi wiążą się wspomnienia z dzieciństwa. Artysta przyznał, że mimo straty najważniejsze jest zdrowie i bezpieczeństwo bliskich. Rozmowa oraz wszystkie szczegóły pochodzą wyłącznie z bezpośredniego kontaktu Przemysława Gilewicza z redakcją disco-polo.info.