Marcin Miller porównał zespół Boys do The Beatles i stwierdził, że Skolim nie osiągnął niczego, czego on sam nie miałby już na koncie. Lider Boys mówił o tym w podcaście Szalonego Reportera, gdzie padło pytanie o błyskawiczną karierę młodszego kolegi z jury programu „Disco Star". 56-letni wokalista wyliczył własne marki odzieżowe, role w reklamach i kampanie napojów, a na koniec dorzucił argument, który uderza w sam rdzeń wizerunku Skolima: to on grał latino, zanim ten styl stał się w Polsce modny.
Marcin Miller o karierze Skolima w podcaście Szalonego Reportera
Pytanie dotyczyło zazdrości. Skolim w ostatnich latach zbudował pozycję, o jakiej większość sceny może tylko mówić: hit „Wyglądasz idealnie", koncerty w całym kraju, do tego biznesy daleko poza estradą - stacja paliw w Czeremsze, sklep z gadżetami, ośrodek noclegowy nad morzem i kiełbasy sygnowane jego pseudonimem. Miller nie uciekł od odpowiedzi.
„Wiesz, jakby prześledzić moją karierę, to Skolim niczego nie osiągnął, czego ja bym nie osiągnął. Miałem swoje marki odzieżowe, grałem w reklamach, może nawet więcej, reklamowałem napoje. (...) A śledząc moją karierę, to ja to latino już dawno zacząłem. Tylko wtedy nie było to akurat modne."
Wokalista postawił więc znak równości między własnym dorobkiem a tym, co dziś przypisuje się „królowi latino". Różnica, na którą zwrócił uwagę, dotyczy nie skali pomysłów, tylko czasów: w latach największej popularności Boys nie było mediów społecznościowych, które dziś zamieniają rozpoznawalność w kontrakty reklamowe w kilka tygodni.
Dlaczego Marcin Miller porównał Boys do The Beatles
Najmocniejszy fragment dotyczył jednak koncertów. Miller opisał sceny sprzed barierek, które jego zdaniem stawiają Boys w jednym rzędzie z najbardziej rozchwytywanym zespołem w historii muzyki.
„Na moich koncertach ochrona wynosiła omdlałe dziewczyny, tak były przyciskane do barierek, normalnie były wynoszone. Więc wiesz jak The Beatles."
To porównanie odnosi się do okresu, w którym Boys grali przed tysiącami ludzi na imprezach plenerowych w całej Polsce, a Marcin Miller był jedną z pierwszych twarzy gatunku rozpoznawalnych poza jego własnym środowiskiem.
Marcin Miller o latino w disco polo przed erą Skolima
Wątek latino jest w tej rozmowie najbardziej bezpośrednim ukłuciem. Pseudonim scenicznego rywala z jury brzmi „król latino", a Miller w podcaście przypomniał, że sam sięgał po ten repertuar wtedy, gdy nie dawał on żadnej przewagi rynkowej. Przy okazji zdementował sugestie o konflikcie z młodszym kolegą. Obaj od kilku sezonów zasiadają razem w jury „Disco Star" i, jak podkreślił, gdyby się nie znosili, po prostu by ze sobą nie rozmawiali.
Rozmowa z Tomaszem „Szalonym Reporterem" Matysiakiem trwała ponad dwie godziny i objęła również zarobki wokalisty oraz kulisy jego wieloletniej obecności na scenie. Fragment o Skolimie okazał się tym, który poszedł w sieć najszerzej.
Marcin Miller to lider grupy Boys, założonej w 1991 roku w Międzyrzecu Podlaskim. Zespół należy do najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych formacji polskiego disco polo, a jego repertuar od „Jesteś szalona" po tegoroczne „Jak El Dorado" obejmuje ponad trzy dekady nagrań. Miller zasiada też w jury telewizyjnego programu „Disco Star", w którym co roku debiutują nowi wykonawcy gatunku.



