O tym się mówi

Łzy pod sceną Top One. Dwunastolatka zaśpiewała z mamą przebój, który ta znała z zabaw w latach 90.

Łzy pod sceną Top One. Dwunastolatka zaśpiewała z mamą przebój, który ta znała z zabaw w latach 90.
Dodaj nas do ulubionych w Google
Zgłoś błąd

Koncert Top One stał się wspólnym wieczorem mamy i jej 12-letniej córki. Czytelniczka opisała, co poczuła, gdy zespół zagrał „Biały miś”.

Reklama

Ten list przyszedł od mamy dwunastolatki. Opisuje wieczór, w którym zabrała córkę na pierwszy w jej życiu koncert, pod scenę zespołu, którego sama słuchała jako nastolatka.

Reklama

Mam czterdzieści cztery lata i przez większość dorosłego życia byłam przekonana, że disco polo zostawiłam za sobą razem z tapirowaną grzywką i pierwszym walkmanem. Moja córka Zuzia ma dwanaście lat i słucha piosenek, których tytułów nie umiem nawet wymówić. Dlatego kiedy w wakacje zobaczyłam plakat dożynek w naszej gminie, a na nim Top One, nie przyszło mi do głowy, że pójdziemy tam razem. A poszłyśmy. I to był jeden z najpiękniejszych wieczorów, jakie z nią przeżyłam.

„Biały miś” Top One na dożynkach w latach 90.

Żeby to wyjaśnić, muszę cofnąć się o trzydzieści lat. Miałam czternaście lat, kiedy starsza kuzynka pierwszy raz zabrała mnie na zabawę pod sceną. Mama puściła mnie pod jednym warunkiem: o północy jestem w domu, a kuzynka odpowiada za mnie głową. Pamiętam scenę zbitą z desek, kolorowe żarówki rozwieszone między słupami i zapach siana z pól obok. Miałam na sobie dżinsową kurtkę pożyczoną od brata, za dużą o dwa rozmiary. I pamiętam, jak zespół zagrał „Biały miś”, a cały plac zaczął śpiewać tak głośno, że prawie nie było słychać wokalisty.

Tej piosenki nie dało się wtedy nigdzie obejrzeć. Nie było teledysku ani internetu, kasety chodziły od ręki do ręki, a najlepiej było usłyszeć ją na żywo. Dlatego każdy koncert był dla nas świętem. Jeździłyśmy z kuzynką rowerami po kilkanaście kilometrów na każde dożynki i każdy festyn w okolicy, gdzie tylko grało disco polo. Znałam teksty na pamięć i zapisywałam je ręcznie w zeszycie w kratkę, który do dziś leży u mamy na strychu.

Reklama

Potem przyszło dorosłe życie. Liceum, studia zaoczne, praca, ślub, kredyt. Rower zamieniłam na samochód, a dożynki na sobotnie zakupy. Disco polo zostało gdzieś w radiu, w tle, jak muzyka z dzieciństwa, do której się nie wraca.

Pierwszy koncert córki pod sceną Top One

Wszystko zaczęło się od tego zeszytu. Zuzia znalazła go w czerwcu, kiedy pomagała babci sprzątać strych. Przyniosła mi go z taką miną, jakby odkryła tajny pamiętnik. Czytała na głos moje koślawe notatki i śmiała się do łez. A potem zapytała, jak brzmi ten „Biały miś”, bo jego tekst był w zeszycie podkreślony trzy razy. Pokazałam jej teledysk na YouTube i opowiedziałam, że kiedy byłam w jej wieku, żadnego klipu nie było. Teledysk powstał dopiero w 2016 roku, a wcześniej piosenka żyła tylko na koncertach. Zuzia nie mogła w to uwierzyć. Obejrzała klip dwa razy, a wieczorem słyszałam, jak nuci refren w łazience.

Reklama

Kiedy pojawił się plakat, sama zapytała, czy możemy pójść. Nie wiem, która z nas bardziej się denerwowała. Ja przebierałam się trzy razy, bo nie chciałam wyglądać jak mama, która przyszła pilnować dziecka. Ona przykleiła sobie na policzku brokatowe serduszko i wzięła telefon naładowany do pełna.

Plac był pełen. Stali tam ludzie w moim wieku, którzy pewnie trzydzieści lat temu stali w tym samym miejscu, ich dzieci i ich rodzice. Zuzia na początku trzymała się blisko mnie i patrzyła na wszystko z rezerwą, jak to dwunastolatka, która za nic nie pokaże, że jej się podoba. Pierwsze piosenki przestała z rękami w kieszeniach.

A potem zespół zagrał „Biały miś”. Zuzia złapała mnie za rękę i pociągnęła pod scenę. Śpiewała cały refren, słowo w słowo, głośniej ode mnie. Stałam obok i płakałam jak głupia, bo zobaczyłam w niej siebie sprzed trzydziestu lat, w za dużej kurtce, z zeszytem pełnym tekstów. Tyle że teraz nie stałam pod sceną z kuzynką, tylko z własną córką. Starszy pan z wąsem, który stał obok, poklepał mnie po ramieniu i powiedział:

Pani też tu stała w dziewięćdziesiątym którymś, prawda? Ja też.

Nie znałam go. Ale dokładnie wiedziałam, co ma na myśli.

Wracałyśmy do domu pieszo, bo samochód zostawiłyśmy daleko za placem. Zuzia przez całą drogę opowiadała, co nagrała, komu wyśle filmik i że w przyszłym roku idziemy znowu. Na koniec powiedziała, że teraz rozumie, po co zapisywałam te teksty w zeszycie. Następnego dnia założyła własny i jako pierwszy wpisała w nim „Biały miś”. Swoim pismem, tak samo koślawym jak moje.

Nie wiem, czy disco polo zostanie z nią na dłużej. Może za rok wróci do swojej muzyki. Ale mamy teraz coś, czego wcześniej nie miałyśmy. Jedną piosenkę i jeden wieczór, który obie zapamiętamy.

Ewa, 44 lata, spod Siedlec

Top One to zespół z Warszawy założony w 1986 roku i zaliczany do prekursorów disco polo w Polsce. Od 1989 roku wokalistą grupy jest Paweł Kucharski, który wcześniej grał w zespole na gitarze. Obecny skład tworzą także Dariusz Zwierzchowski, Robert Gołaszewski i Adam Gołaszewski. Do przebojów Top One należą „Miła moja” i „Ciao Italia”.

Oglądaj
Zobacz teledysk "Top One - Biały Miś "
Obserwuj nas w Google Najnowsze wiadomości disco polo w Discover i Google News
Udostępnij
Data publikacji:
Autor:
Dziennikarz muzyczny i redaktor naczelny Disco-Polo.info. W branży disco polo od 2012 roku. Publikuje również wybranie artykuły na Onet.pl oraz WP.pl
Google News Facebook Instagram YouTube TikTok
Oceń artykuł Bądź pierwszy!
Zobacz TOP 20 disco polo
Top One
Top One Wszystko o Top One w jednym miejscu: newsy, teledyski, koncerty i biografia. Zobacz profil