Bayer Full w Chinach to jedna z najbardziej znanych historii w dziejach disco polo. W 2010 roku polskie media pisały, że Chińczycy zamówili 67 milionów płyt zespołu, a Sławomir Świerzyński w wywiadach opowiadał o chińskich telewizjach, urzędnikach i wielkich tłumach. Zespół nagrał swoje przeboje po mandaryńsku, uszył stroje ze smokami i zmienił „Majteczki w kropeczki” w „Czerwone majteczki”. Kilka lat później autor chińskich tekstów, Krzysztof Darewicz, stwierdził, że Bayer Full nigdy nie wydał w Chinach żadnej płyty i nigdy nie był tam w trasie. Zapowiedział też proces o prawa autorskie. Lider zespołu do dziś przedstawia tę historię zupełnie inaczej.
Bayer Full po chińsku. „Czerwone majteczki” i 67 milionów płyt
Całą akcję zaczął Krzysztof Darewicz, sinolog i korespondent polskich mediów, który od 30 lat mieszka w Pekinie. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku zgłosił się do muzyków Bayer Full z pomysłem przygotowania zespołu, który zagra cały koncert po chińsku. Chciał powtórzyć sukces kanadyjskiego studenta, który dzięki świetnemu chińskiemu został w Chinach celebrytą. Najpierw myślał o boysbandzie i zorganizował nawet casting, ale ostatecznie postawił na Świerzyńskiego.
Lider Bayer Full nagrał największe przeboje zespołu w wersji chińskojęzycznej i nauczył się je śpiewać fonetycznie. Darewicz tłumaczył, że jego teksty nawiązują do polskich tytułów, ale są dopasowane do chińskich obyczajów. „Majteczki w kropeczki” byłyby dla tamtejszej publiczności zbyt nieprzyzwoite, więc powstały „Czerwone majteczki”. Czerwoną bieliznę Chińczycy noszą, żeby odpędzić zło. Świerzyński tłumaczył w 2010 roku w „Super Expressie” tę zmianę inaczej: trwał Rok Tygrysa, w którym czerwona bielizna ma przynosić szczęście. Przebój „Wszyscy Polacy” dostał w chińskiej wersji wers „Polak i Chińczyk to jedna rodzina”.
Zespół przygotował też specjalne stroje. Uszyto je w Dobrzykowie, a smoki wyhaftowały hafciarki z Łodzi. Świerzyński zdradził w rozmowie z Interią, czym różni się smok na jego stroju od tego, który znalazł w internecie:
chiński musi mieć do góry. No i musi mieć wąsy
Jesienią 2010 roku media donosiły o kontrakcie na 67 milionów płyt i o występie na targach Expo 2010 w Szanghaju. Świerzyński nie ukrywał wtedy, jak zespół jest odbierany. Dziennikowi Gazecie Prawnej powiedział:
Wiemy, że traktują nas jak kuriozum
Polska Sekcja EXPO 2010 w rozmowie z programem „Uwaga!” TVN zaznaczała, że Bayer Full nie był częścią oficjalnego udziału Polski w targach, a o wyjeździe zespołu organizatorzy dowiedzieli się z prasy i telewizji.
Czy Bayer Full koncertował w Chinach?
Darewicz stawiał zespołowi twarde warunki: żadnego śpiewania z kartki, żadnych przebieranek w obciachowe stroje i żadnych żartów o teściowej. Według niego muzycy nie opanowali chińskiego materiału na pamięć i mogli występować tylko z playbacku. Po przylocie do Chin okazało się, że nikt na polski zespół nie czeka. Odbyło się kilka nieudanych rozmów z wydawcami i promotorami oraz występ Świerzyńskiego w chińskiej telewizji. Lider Bayer Full zaśpiewał piosenkę z gitarą akustyczną w młodzieżowym programie, którego prowadzący mogliby być jego dziećmi.
Ten występ pokazuje dokument „Miliard szczęśliwych ludzi” Macieja Bochniaka, nakręcony dla HBO i pokazany w 2011 roku. Film dokumentuje narodziny chińskiej legendy Bayer Full i spór między Świerzyńskim a Darewiczem. Zamiast koncertu na stadionie w Pekinie widz zobaczy solowy występ lidera zespołu w lokalnej telewizji. W Chinach zespół miał nosić nazwę Bai Fu. Świerzyński tłumaczył, że oznacza ona człowieka dającego szczęście i dobrobyt.
Chiński wątek wrócił w telewizji w Polsce. Świerzyński poprowadził w TV Puls podróżniczy cykl „Na jedwabnym szlaku”, oparty na jego wyprawach do Chin. W wywiadach opowiadał wtedy, że jego wywiad dla chińskiej telewizji obejrzało 60 milionów widzów, na koncerty przychodziło od 300 do 400 tysięcy ludzi, a zespół zaproszono do chińskiej edycji „Mam talent”. Gdy ogłosił start do Sejmu, zapowiedział walkę o głosy Chińczyków mieszkających w Polsce i zaśpiewał w chińskiej galerii handlowej w Warszawie. Swoją autobiografię zatytułował „Cesarz disco-polo”.
Pierwsza publicznie zakwestionowała tę historię Weronika Truszczyńska, polska vlogerka mieszkająca w Szanghaju. W 2017 roku stwierdziła, że chińska płyta Bayer Full została wydana tylko w Polsce. Darewicz w 2020 roku poszedł dalej: według niego zespół nigdy nie wydał ani nie sprzedał w Chinach żadnego albumu i nigdy nie był tam w trasie koncertowej. Chińskie wersje piosenek zrobiły za to karierę wśród Chińczyków w Polsce i grano je na chińskich weselach w naszym kraju.
Krzysztof Darewicz kontra Sławomir Świerzyński. Spór o chińskie piosenki
Temat wybuchł w listopadzie 2020 roku, kiedy media opisały wniosek Świerzyńskich o 550 tysięcy złotych z Funduszu Wsparcia Kultury. Darewicz przypomniał wtedy, jak zakończyła się jego współpraca z zespołem. W rozmowie z Gazetą Wyborczą przytoczył słowa, które miał usłyszeć od lidera Bayer Full:
Usłyszałem od niego na odchodne, że więcej zarobi w Polsce na tej chińskiej ściemie
Sinolog zapowiedział pozew o naruszenie praw autorskich. Na płycie z chińskimi piosenkami nie podpisano go jako autora tekstów, choć według niego napisał je praktycznie od nowa. Twierdzi, że ma dowody, w tym korespondencję z wydawnictwem, które chciało odkupić od niego prawa do „tłumaczeń”. Nie zgodził się na to.
Świerzyński odpowiadał, że Darewicz tylko wskazał znajomego Chińczyka, który przygotował teksty i zapis fonetyczny, a potem pracował z zespołem w studiu. Lider Bayer Full mówi, że ma nagrania, które to pokazują. Przyznał, że kontrakt był, ale zespół nie miał z niego żadnych zysków. Według niego obaj mieli inne pomysły na współpracę: Darewicz chciał być agentem zespołu i namawiał do śpiewania chińskich piosenek, a Świerzyński chciał przywieźć do Chin polskie utwory. W rozmowie z WP podsumował powód rozstania:
w Chinach interesy robi się z Chińczykami, a nie z Polakami
Lider zespołu przekonywał też, że Chin nie da się zawojować jednym występem czy jedną płytą, a zespół wciąż działa na tamtym rynku. Pozew Darewicza nazwał bezzasadnym, a zarzuty absurdalnymi.
Płyta „Przeboje po chińsku” Bayer Full w Empiku
Chińskie nagrania Bayer Full ukazały się w Polsce na dwóch wydawnictwach. Pierwsze nosiło tytuł „Polak i Chińczyk to jedna rodzina”. Świerzyński twierdzi, że nagrano tylko kilka egzemplarzy do promocji i płyta nigdy nie trafiła do sprzedaży. Drugie to album „Przeboje po chińsku”, który ukazał się 8 października 2013 roku w formie cyfrowej. Na płycie jest 8 utworów, m.in. chińskie wersje „Blondyneczki”, „Żono moja”, „Osiemnastki” i „Wiatru miłości”, a także piosenka „Moje Chiny”. Album sprzedawał Empik. Świerzyński zapewniał, że nie podpisał z wydawcą żadnej umowy, a Empik temu zaprzeczył.
Chińskie nagrania wciąż są dostępne w serwisach streamingowych. Zespół zamieścił też na swoim kanale YouTube chińskie wersje „Wszyscy Polacy”, „Żono moja” i „Moje Chiny”.
Bayer Full powstał 19 listopada 1984 roku w okolicach Gostynina i zaczynał od grania na weselach. Sławomir Świerzyński występuje dziś na scenie z dziećmi Nikolą, Damianem i Sebastianem, którzy w 2016 roku założyli zespół Baby Full. Na koniec wakacji 2026 roku Bayer Full wydał piosenkę „Szalona dziewczyna”, a w maju razem z Baby Full nagrał „Kot i mysz”.

