E-mail od czytelnika, który rok temu miał spędzić sylwestra na kanapie. Publikujemy go na kilka tygodni przed kolejną nocą z 31 grudnia.
Mam trzydzieści trzy lata i przez pięć ostatnich sylwestrów robiłem dokładnie to samo. Pizza, kanapa, koncert w telewizji, o północy szampan bezalkoholowy na balkonie i spać. Po rozstaniu z dziewczyną, z którą byłem sześć lat, uznałem, że imprezy to już nie dla mnie. Koledzy przestali nawet pytać.
Poza jednym. Kuba, mój kumpel jeszcze z podstawówki, w zeszłym roku postawił sprawę jasno. Strażacy w naszej wsi robią sylwestra w remizie, pierwszego, odkąd skończyliśmy szkołę, a jeśli nie przyjdę, przyjedzie po mnie ciągnikiem wujka. Znając Kubę, wiedziałem, że nie żartuje. Kupiłem bilet za sześćdziesiąt złotych z założeniem, że posiedzę do jedenastej i ucieknę.
Sylwester w remizie i „Miłość w Zakopanem” o północy
Remiza wyglądała dokładnie tak, jak ją pamiętałem z dzieciństwa, tylko dekoracje były nowsze. Girlandy z bibuły, kula dyskotekowa kręcąca się trochę krzywo, stoły pod ścianami pełne sałatki jarzynowej i bigosu. Grał didżej z sąsiedniej gminy. Pierwsze dwie godziny przesiedziałem przy stole z Kubą i jego żoną, zerkając na zegarek.
Za pięć dwunasta wszyscy wyszli przed remizę na fajerwerki, a po powrocie didżej zapowiedział korowód. Zanim zdążyłem schować się przy barze, ktoś złapał mnie za rękę i wciągnął w węża ludzi sunącego przez całą salę. Leciała „Miłość w Zakopanem” Sławomira, piosenka, która w 2017 roku miała najchętniej oglądany teledysk w Polsce w podsumowaniu YouTube’a i którą znają wszyscy, od dziadków po wnuki. Cała sala śpiewała refren o polewaniu się szampanem, a ktoś faktycznie polał. Mnie.
Odwróciłem się, żeby zobaczyć, kto mnie ciągnie. Dziewczyna w zielonej sukience, z kieliszkiem w drugiej ręce, mokra od tego samego szampana, śmiała się tak, że ledwo stała. I wtedy ją poznałem. Monika. Siedziała ze mną w ławce od pierwszej do szóstej klasy. Ściągała ode mnie matematykę, ja od niej polski. W siódmej klasie jej rodzice przeprowadzili się do miasta i więcej jej nie widziałem.
Ona poznała mnie w tej samej sekundzie. Puściła korowód, stanęła na środku sali i krzyknęła moje imię tak, że połowa ludzi się odwróciła. Potem oznajmiła, że wciąż jestem jej winien zeszyt do przyrody, którego nie oddałem w szóstej klasie. Miała rację. Do dziś nie wiem, gdzie jest.
„Miłość w Zakopanem” Sławomira i spotkanie po dwudziestu latach
Przegadaliśmy całą resztę nocy. Przyjechała do babci na święta i została na sylwestra, bo babcia nie chciała, żeby siedziała sama w mieście. Też niedawno się rozstała. Też planowała noc na kanapie i ją również ktoś wyciągnął siłą, w jej przypadku babcia, która sama przyszła na zabawę i przetańczyła ją do czwartej rano.
Koło trzeciej didżej na życzenie sali zagrał „Miłość w Zakopanem” drugi raz. Tym razem to ona pociągnęła mnie na parkiet, już bez korowodu. Tańczyliśmy jak głupki, śpiewaliśmy na cały głos, a ja pierwszy raz od rozstania nie liczyłem minut do wyjścia.
Rano odprowadziłem ją pod dom babci. Żadnego śniegu, tylko błoto i mgła, nic romantycznego. Wymieniliśmy numery i obiecaliśmy sobie, że się odezwiemy, jak to ludzie obiecują na imprezach. Napisała pierwsza, drugiego stycznia o siódmej rano. Że babcia pyta, kiedy przyjdę na obiad.
Jesteśmy razem od dziesięciu miesięcy. W lutym pojechaliśmy na pierwszy wspólny wyjazd i chyba się domyślacie dokąd. Tak, do Zakopanego. Na Krupówkach Monika zaczęła śpiewać refren tak głośno, że ludzie się oglądali. Zeszytu do przyrody wciąż nie znalazłem, ale ona twierdzi, że może poczekać.
W tym roku znów idziemy do remizy. Kuba zarezerwował już stół na sześć osób, bo babcia Moniki też się zapisała. Mam do was jedną prośbę. Jeśli ktoś planuje spędzić tego sylwestra na kanapie, bo uznał, że to już nie dla niego, niech się jeszcze raz zastanowi. Mnie przekonał ciągnik wujka. Was może przekona ten list.
Paweł, 33 lata, z Podkarpacia
Sławomir, czyli Sławomir Zapała, urodził się 19 marca 1983 roku w Krakowie i jest absolwentem krakowskiej szkoły teatralnej. Sceniczną postać Sławomira stworzył w 2014 roku, a w 2015 roku zadebiutował piosenką „Megiera”. Jest też autorem przeboju „Ni mom hektara”.
Więcej o sylwestrowych koncertach i imprezach znajdziesz w sylwestrowym serwisie disco-polo.info.



