Skolim o sztucznej inteligencji w muzyce nie ma dobrego zdania. Konrad Skolimowski, nazywany Królem Latino, w rozmowie z Eską przyznał, że piosenki generowane przez AI uważa za przerażające, a sztuczny wokal rozpoznaje praktycznie od pierwszego odsłuchu. Gwiazdor, który w swoich utworach stawia na własny głos i emocje, obecność sztucznej inteligencji na rynku muzycznym podsumował jednym zdaniem:
Jest to przerażające.
Skolim o piosenkach generowanych przez AI
W sieci pojawia się dziś mnóstwo piosenek wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Część z nich ma tekst napisany przez człowieka, ale wiele powstaje w całości z jednego polecenia wpisanego do programu, razem z muzyką i wokalem. Takie utwory trafiają do serwisów streamingowych i stacji radiowych, a ich autorzy mogą na nich zarabiać tak samo jak na nagraniach z prawdziwym wokalistą. Dla wielu słuchaczy odróżnienie żywego głosu od wygenerowanego przez komputer jest dziś trudne.
Skolim ma z tym mniejszy problem. Przyznał, że jest wyczulony na muzykę tworzoną przez AI i bez trudu wyłapuje sztuczne utwory. Zdradza go nie melodia, tylko głos bez emocji:
Przyznam się szczerze, że są kawałki, które mają pewną melodię, to słyszę, że ten głos jest pozbawiony emocji. Każdy utwór zasadniczo do tej pory rozpoznaję, gdzie śpiewa wokalista, a gdzie przysłowiowy robot.
Skolim stawia na własny głos w „Co w Tobie jest” i „Temperaturze”
Król Latino w rozmowie postawił na naturalność. Według Skolima człowiek panuje nad swoim głosem i może go dopasować do piosenki, czego program nie potrafi. Sam pokazuje to w swoich nagraniach: w „Co w Tobie jest” śpiewa jak załamany mężczyzna, a w „Temperaturze” brzmi przebojowo i imprezowo. Właśnie tę różnicę w emocjach Skolim uznaje za coś, czego sztuczna inteligencja nie podrobi.
Skolim nie powiedział wprost, że nie lubi sztucznej inteligencji, ani nie zadeklarował, czy kiedykolwiek sięgnie po nią przy własnych nagraniach. W wywiadzie dla Eski skupił się na tym, co słyszy jako słuchacz i wokalista.
Skolim, czyli Konrad Skolimowski, urodził się w 1996 roku w Łukowie, a 9 października skończył 30 lat. Urodziny świętował dzień wcześniej w Siemiatyczach, gdzie burmistrz przemalował dla niego drogę dojazdową na różowo. Zanim postawił na muzykę, grał Patryka Jezierskiego w „Barwach szczęścia”. Przydomek Króla Latino zawdzięcza połączeniu disco polo z reggaetonem, a jego największym przebojem jest „Wyglądasz idealnie”. Na koncie ma też wspólne piosenki z Blanką i Justyną Steczkowską.



