Koncert

Czy na Roztańczonym PGE Narodowym 2026 było aż tak źle? Prawdziwe opinie i komentarze!

Czy na Roztańczonym PGE Narodowym 2026 było aż tak źle? Prawdziwe opinie i komentarze!
Dodaj nas do ulubionych w Google
Zgłoś błąd

Roztańczony PGE Narodowy 2026 zebrał ostrą krytykę za dźwięk. Sprawdziliśmy, czy było aż tak źle i co mówią ci, którzy bawili się na stadionie.

Reklama

Czy na Roztańczonym PGE Narodowym 2026 było aż tak źle? Po jubileuszowym koncercie w sieci wylała się fala krytyki pod adresem nagłośnienia, a kilka portali pisze o „burzy” i „kompromitacji”. Przyjrzeliśmy się sprawie dokładnie. Fakty są takie: w transmisji Polsatu niektóre występy momentami wypadły słabo, a dźwięk bywał specyficzny. Część artystów miała problemy z odsłuchem, co potwierdził Skolim. Jednocześnie na stadionie bawiło się 60 tysięcy osób, o 10 tysięcy więcej, niż zakładały zapowiedzi, a wśród komentarzy wcale nie przeważa wyłącznie rozczarowanie. Wielu widzów pisze, że to był jeden z najlepszych wieczorów w roku, a część zapowiada, że za rok przyjedzie znowu.

Reklama

Problemy z dźwiękiem na Roztańczonym PGE Narodowym. Co się stało

Oglądając transmisję, również zauważyliśmy, że niektóre występy momentami brzmiały słabo, a balans między wokalem a muzyką nie zawsze był równy. W kilku miejscach głos wykonawców ginął pod podkładem, w innych brzmiał zbyt surowo. Nie dotyczyło to całego koncertu, ale przy ponad 40 wykonawcach i kilku godzinach transmisji takie momenty zapadają w pamięć.

Najwięcej emocji wywołał występ Cleo, która przez większość piosenki sygnalizowała gestami problem z odsłuchem w uchu. To słuchawka, przez którą artysta słyszy na scenie siebie i podkład. Gdy nie działa, wokalista śpiewa praktycznie bez kontroli nad własnym głosem, a na stadionie dodatkowo dociera do niego pogłos z trybun. Według widzów przez długi czas nikt nie reagował na sygnały Cleo.

Skolim, który śpiewał tego wieczoru z Cleo „Dziewczyno piękna”, w rozmowie z „Faktem” potwierdził, że artyści skarżyli się za kulisami na problemy techniczne. Dodał, że słyszał, jak przez warunki dźwiękowe kolejni wykonawcy fałszowali na scenie, ale nie podał nazwisk. Według „Świata Gwiazd” internauci krytykowali też występ Young Leosi, zarzucając jej playback i autotune. Zarzuty o playback pojawiły się również pod nagraniem z występu Magdy Narożnej, która wyszła na scenę jako Barbie z „Barbie Girl”. Jej występ podzielił widzów: jedni chwalili kostium sprowadzony ze Stanów Zjednoczonych, inni pisali o „za dużej ilości podkładu”. Problemy z dźwiękiem były również przy występie Maryli Rodowicz czy nawet Andrzeja Piasecznego.

Reklama

Ważne jest jedno rozróżnienie. Widzowie przed telewizorami i ludzie na trybunach słyszeli dwa różne dźwięki: transmisję realizowaną dla Polsatu i nagłośnienie stadionowe. Scena po raz pierwszy stała w układzie 360 stopni, w samym środku płyty, co oznacza dźwięk kierowany na wszystkie strony stadionu naraz, a nie tylko w jednym kierunku, jak przy klasycznej scenie ustawionej pod jedną z trybun. Do chwili publikacji ani organizator, Krysiak Polska Corporation, ani Polsat nie odnieśli się do zarzutów.

Krytyczne komentarze są ostre. Najwięcej dotyczy nagłośnienia na trybunach i kosztów przyjazdu:

Reklama

Nagłośnienie to był jakiś dramat!!! Momentami nie dało się zrozumieć, co oni w ogóle śpiewają. Za takie pieniądze powinni się wstydzić.

Kto odpowiadał za dźwięk na tym koncercie? Bo chyba pierwszy raz w życiu siedział przy konsolecie. Bas dudnił, wokalu prawie nie było słychać. Żenada.

Zapłaciliśmy za bilety, dojazd, parking, a na miejscu zamiast koncertu dostaliśmy jeden wielki hałas. Nigdy więcej!

Ludzie, przecież tam chwilami nie było słychać słów piosenek! Narodowy, wielka impreza, a nagłośnienie jak na wiejskiej zabawie. Kompromitacja.

Najgorsze jest to, że człowiek jedzie kilkaset kilometrów, wydaje kupę pieniędzy, a później musi się domyślać, co artysta śpiewa. Ktoś powinien za to odpowiedzieć.

Nie wiem, kto ustawiał ten dźwięk, ale powinien zmienić zawód. Wszystko się zlewało w jedną wielką łupaninę. Szkoda wykonawców, bo nawet dobry występ można tak zepsuć.

Z telewizora może to jakoś wyglądało, ale na trybunach tragedia. Dudnienie takie, że głowa pękała, a głosu wokalistów trzeba było szukać.

Co roku wielkie zapowiedzi, wielkie gwiazdy i wielka reklama, a podstawowej rzeczy, czyli porządnego dźwięku, nie potrafią ogarnąć. Wstyd na całą Polskę.

Więcej na Narodowy nie pojadę. Człowiek płaci za koncert, a wychodzi z bólem głowy i poczuciem, że wyrzucił pieniądze w błoto. Organizatorzy powinni przeczytać te wszystkie opinie.

Bilety na jubileusz kosztowały od 127,90 zł na trybuny i 178 zł na płytę, a miejsce na parkingu pod stadionem 70 zł. Dla wielu osób, które przyjechały z drugiego końca Polski, był to wydatek kilkuset złotych na osobę. Stąd tak ostre reakcje tych, którzy usłyszeli więcej dudnienia niż wokalu.

Opinie widzów po Roztańczonym PGE Narodowym. Nie wszyscy narzekają

Pozytywnych głosów jest jednak więcej. Piszą przede wszystkim ci, którzy przyjechali na stadion po zabawę, oraz widzowie, którzy oglądali koncert w domu:

Byłam na miejscu i bawiłam się naprawdę świetnie. Dawno się tak nie wytańczyłam, nogi bolą do dzisiaj.

Można mówić co się chce, ale jak Zenek wychodzi na scenę, to człowiek od razu ma lepszy humor.

Ja tam jestem zadowolona, pojechałam się pobawić i dokładnie to dostałam. Nie wiem, czego niektórzy oczekiwali.

Najbardziej podobały mi się stare przeboje. Człowiek niby tyle lat tego nie słuchał, a nadal zna wszystkie słowa.

Oglądałam w telewizji i żałuję, że nie pojechałam. Za rok trzeba się w końcu wybrać!

Skolim zrobił robotę! Dla mnie jeden z lepszych występów tego wieczoru.

Super impreza, fajni ludzie, można było się wyszaleć. My wróciliśmy bardzo zadowoleni.

Boys i Weekend to dla mnie najlepsi z całego koncertu. Jednak stare hity mają coś w sobie.

Nie rozumiem tego narzekania. Przecież wiadomo, na jaką imprezę się idzie. Ja bawiłam się bardzo dobrze.

Sławomir z Kajrą jak zawsze pozytywnie zakręceni. Lubię ich, bo nie udają nie wiadomo kogo.

Tyle ludzi, tyle znanych piosenek i taka atmosfera. Dla mnie fajnie spędzony wieczór, chętnie bym powtórzyła.

Najczęściej chwalone momenty wieczoru to wjazd Skolima Maybachem na scenę przy „Wyglądasz idealnie”, Marcin Miller śpiewający z Sound’n’Grace przeboje Queen, „Radio Ga Ga” i „I Want to Break Free”, oraz „Mandacik” Zenka Martyniuka z Łobuzami. Widzowie wracają też do klasyków: „Wolności” Boys, „Halo tu Londyn” Weekendu i „Miłości w Zakopanem” Sławomira i Kajry. Dwa pokolenia połączyły Maryla Rodowicz i Roxie Węgiel, które zaśpiewały razem „Damą być”, a niespodzianką okazał się duet MIG i Kizo.

Koncert zaczął się o 18:00 od występu Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej, a przez pierwsze prawie dwie godziny trwała część tylko dla publiczności na stadionie. O 18:45 zabrzmiał hymn jubileuszu „Piękni Ludzie”, a od 19:55 koncert pokazywał na żywo Polsat. Wieczór poprowadzili Ilona i Milena Krawczyńskie, Rafał Maserak, Olek Sikora i Kamil Baleja.

Roztańczony PGE Narodowy to coroczny koncert gwiazd disco polo, popu i rapu na Stadionie Narodowym w Warszawie. Transmisję poprzedniej edycji oglądało blisko 1,8 miliona widzów. Jubileuszowa, 10. edycja odbyła się 10 października 2026 roku, a kolejna jest zaplanowana na 16 października 2027 roku i bilety są już w sprzedaży. Kolejne relacje, nagrania i reakcje gwiazd po koncercie znajdziecie na disco-polo.info.

Obserwuj nas w Google Najnowsze wiadomości disco polo w Discover i Google News
Udostępnij
Data publikacji:
Zaktualizowano:
Autor:
Dziennikarz muzyczny i redaktor naczelny Disco-Polo.info. W branży disco polo od 2012 roku. Publikuje również wybranie artykuły na Onet.pl oraz WP.pl
Google News Facebook Instagram YouTube TikTok
Oceń artykuł 1 reakcja
Zobacz TOP 20 disco polo
Roztańczony PGE Narodowy 2026
Roztańczony PGE Narodowy 2026 Roztańczony PGE Narodowy 2026 za nami: 60 tysięcy osób i ponad 40 wykonawców. Sprawdź, kto wystąpił, co się działo i kiedy edycja 2027. Wszystko w jednym miejscu