Oskaro, czyli Oskar Eder, to jeden z młodych wokalistów disco polo, który coraz śmielej zaznacza swoją obecność na scenie. Ma na koncie utwory takie jak „Bandito”, „Bikini” czy „Seniorita”, a jego styl wyraźnie odbiega od klasycznego brzmienia gatunku. Stawia na nowoczesne produkcje i rozpoznawalny pseudonim, który szybko zapada w pamięć.
Amerykańska Akademia wkracza do gry
W pewnym momencie wokół artysty zrobiło się naprawdę głośno. Amerykańska Akademia Filmowa, odpowiedzialna za markę „OSCAR”, wysłała do Oskaro oficjalne pismo. Żądanie było jasne - artysta miał przestać używać swojego pseudonimu.
Powód? Zdaniem Akademii nazwa „OSKARO” może wywoływać skojarzenia z prestiżową ceremonią wręczenia Oscarów i samą marką „OSCAR”, która jest chroniona jako znak towarowy także w Polsce i Unii Europejskiej.
Oskaro i opinia prawników!
Sprawa trafiła do prawników. Reprezentujący artystę mec. Maciej Priebe jasno wskazał, że ochrona marki „OSCAR” w Polsce nie sięga działalności muzycznej w takim zakresie, by zakazać używania pseudonimu „OSKARO”.
„Ochrona marki ‘OSCAR’ w Polsce nie jest tak szeroka, aby żądać zaprzestania korzystania z pseudonimu ‘OSKARO’ w zakresie produkcji dźwięku i działalności muzycznej”
Po negocjacjach nastąpił zwrot akcji. Akademia odstąpiła od swoich roszczeń, a Oskaro może dalej działać pod swoją nazwą.
Oskaro zabezpiecza swoją nazwę
Dodatkowo pseudonim artysty został zgłoszony jako znak towarowy w Urzędzie Patentowym RP, co zabezpiecza jego działalność w Polsce. To pokazuje jedno - nawet w disco polo można wejść w spór na poziomie międzynarodowym.