Norbi to artysta, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Piosenkarz i prezenter telewizyjny od lat obecny na scenie muzycznej, znany z takich przebojów jak „Kobiety są gorące” czy „Nie zaczepiaj mnie”, należał do grona najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej rozrywki. Jego utwory przez lata bawiły publiczność, a charakterystyczny głos i uśmiech stały się jego znakiem rozpoznawczym. Niewielu jednak wiedziało, że za tym wizerunkiem kryła się historia pełna bólu, wstydu i walki z uzależnieniem.
Norbi przez 17 lat był niewolnikiem hazardu
W programie „Dzień Dobry TVN” Norbi po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o swoim uzależnieniu. Przyznał, że przez 17 lat był w szponach hazardu, który zniszczył niemal wszystkie sfery jego życia. Początki wyglądały niewinnie – pierwszy raz zagrał w kasynie pod koniec lat 90. Dla zabawy, bez świadomości, że to moment, który zmieni jego życie na długie lata.
Z czasem gra stała się codziennością. Artysta koncertował nawet 300 razy w roku, a honoraria z występów zamiast trafiać na konto domowe, lądowały na stołach kasynowych. Jak sam przyznał w rozmowie z TVN:
„Przywozisz pieniądze, nie idziesz do domu, idziesz do kasyna, bo tam wszyscy cię lubią, kochają, jest miło, sympatycznie.”
Skala strat była ogromna. Norbi wyznał, że rocznie potrafił przegrywać nawet pół miliona złotych.
Żona Norbiego ujawniła prawdę o rodzinnym dramacie
Największym ciosem dla artysty okazało się nie tylko uzależnienie, ale jego wpływ na życie rodzinne. Marzena Chełmińska-Dudziuk, żona Norbiego, przez długi czas nie wiedziała, że jej mąż jest uzależniony.
„Już na początku czułam, że coś jest nie tak. Prosiłam, żeby zrobił zakupy, a on przynosił dwa pomidory, bo więcej pieniędzy nie miał” – wspominała w rozmowie z dziennikarzami.
Prawda wyszła na jaw dopiero po roku małżeństwa. Wtedy też okazało się, że problem był znany wielu osobom z otoczenia piosenkarza, ale nie jego żonie. Kulminacją dramatu była sytuacja, gdy Marzena prowadziła dobrze prosperującą pączkarnię, odkładając pieniądze na budowę domu. Pewnego dnia z konta zniknęły wszystkie oszczędności.
„To był poniedziałek po weekendzie, w którym przegrał wszystko. To było jak zdrada, jakby ktoś mnie oszukał” – mówiła Chełmińska-Dudziuk.
Wtedy Norbi, jak sam przyznał, „przekroczył wszystkie granice”.
Ile pieniędzy stracił Norbi? Szokujące liczby
Artysta nie jest w stanie dokładnie określić, ile przegrał przez lata. Szacuje, że było to od 7 do 10 milionów złotych. Często tracił całe zarobki z pięciu koncertów w jeden weekend. Bywało, że jednego dnia wygrywał kilkaset tysięcy, by kilka godzin później wszystko przegrać.
W najgorszym momencie przyjmował wszystkie zlecenia koncertowe, bez względu na stawkę.
„Telefon dzwonił cały czas. Dla mnie nie miało znaczenia, czy gram za pięć, dziesięć czy dwanaście tysięcy” – wyznał w „Dzień Dobry TVN”.
Norbi i walka o nowe życie
Przełom nastąpił dopiero, gdy jego żona postawiła ultimatum. Wspólnie podpisali u notariusza zakaz wstępu do kasyn, dzięki któremu Norbi nie mógł już wejść do żadnego lokalu hazardowego.
„Tylko Marzenka może zdjąć notarialnie ten zakaz. Gdziekolwiek pójdę i pokażę dowód, nie wpuszczą mnie” – mówił w programie TVN.
Para przeszła terapię i nauczyła się rozpoznawać sygnały nawrotu choroby. Pomimo dramatycznych wydarzeń, ich związek przetrwał.
„Moja żona uratowała mi życie. To jest święta osoba” – przyznał artysta.
Choć Marzena przyznała, że zaufanie odbudowuje się powoli, to oboje postanowili zacząć od nowa.